Półmetek końca

Tak jak pisałem wcześniej PO upada, ale o tym później. Na początek komentarz do nieoficjalnych wyników wyborów z Platformie. Nie można zaprzeczyć, że około 20% poparcia dla Jarosława Gowina jest jego osobistym sukcesem. Premier i jego stronnicy mylili się, że Gowin przekonuje do siebie wyborców, ale nie członków partii. To było zagranie polegające na pokazywaniu jego ludzkiego oblicza w mediach. Członkowie PO zobaczyli i przekonali się do niego. Zacisnęli zęby i powiedzieli: „tylko ona wybawi nas z kryzysu”. Teraz rozpad partii trzech tenorów jest nieunikniony. Widać podział i on się niedługo rozwiąże, Gowin czuje teraz mocny grunt pod nogami, biegł po jeziorze, ale spotkał na swojej drodze małą wysepkę na której osiadł. Premier również biegł po tej wodzie i również trafił na wyspę, ogromną z wygodami jakimi jest szefowanie partii rządzącej. Tylko, że Tusk nie zobaczył wulkanu który znajduje się na jego wyspie i który właśnie wybucha. Tak można opisać zwycięstwo premiera z Sopotu w tej rozgrywce.

Sprawdzi się zapewne moja prognoza, która mówi, że do wakacjach Platforma zostanie wyprzedzona przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, potwierdza to również wczorajszy sondaż w którym PO notuje bardzo słabe rezultaty – 22 proc., podczas gdy SLD - 16 proc. To już półmetek końca partii, która zdobywała nawet 44% poparcia społecznego (wybory do PE w 2009 roku).

Raz, dwa, trzy! Platforma poleci

Upadek PO jest jak widać bliski, pokazały to oczywiście „taśmy Tuska”. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że ugrupowanie nie dzieli się już na zwolenników i przeciwników premiera z Sopotu, ale również na mniejsze, bardzo małe grupki osób, które grają „na siebie”. Nie ważny jest interes całej partii, a jedynie tych paryjnych dołów. To w obliczu spadku sondażowego Platformy, ostrej wymiany zdań pomiędzy Gowinem, a Tuskiem jest dla frakcji rządzącej strzałem w oba kolana. Tak było z AWSem i SLD również. Tam nie pojawił się ratownik, który podał pomocną dłoń i wsadził do karetki. Jeśli przy Platformie Obywatelskiej też nie pojawi się pomocna dłoń, ugrupowanie niegdyś z ponad czterdziestoprocentowym poparciem upadnie, a na jej miejscu wyrośnie kilka liberalnych partyjek. Działacze przeniosą się do graczy, którzy po spadku PO będą się liczyć, czyli SLD, Ruch Palikota, stowarzyszenia Wiplera i może nawet do partia Gowina.

 

Szala goryczy może przelać się po wakacjach, gdy wszystkie partie zaczną działać, a PO jak zwykle zresztą nie będzie miało na siebie pomysłu. Moment krytyczny Platforma Tuska osiągnie, kiedy stanie się trzecią siłą w sondażach, wyprzedzane przez Sojusz Leszka Millera. Wtedy jacht „platformersów” (jak powiedzieliby to politycy w kuluarach) zatonie w okolice sześciu, może dziesięciu procent.

Na plaży

Na plaży jest bardzo wesoło
Pełno ludzi jest wokoło
Ciepły piasek w nogi grzeje
I wiaterek ciepły wieje.

 

Trawa równo wykoszona
A na kocu mąż i żona
Dzieci lepią babki z piasku
Takie jak te na obrazku.

 

Wędkarze ryby łapią
Dzieci w wodzie się chlapią
Jeden po głowie się drapie
Drugi śpi i mocno chrapie.

 

W dali płyną łabędzie
Plażowiczów pełno wszędzie
Słońce coraz bardziej przygrzewa
A na drzewie jabłko dojrzewa.

 

Nagle trawa zaszeleści
Wiatr przywiewa nowe wieści
Że nadciąga burza
Wszystkich to mocno wkurza.

 

Ludzie koce zwijają
Nikogo się nie pytają
Czy mogę wziąć trochę wody do domu
Zresztą na co ona komu.

 

Tuż o zmierzchu plaża pustoszeje
Słońce już też tak nie grzeje
Rano do pracy iść trzeba
No i kupić coś do chleba.

Odpowiedzialność za atak na Miecugowa

Do bardzo nieprzyjemnej sytuacji doszło wczoraj na Przystanku Woodstock. Podczas trwania programu „Szkło kontaktowe” jeden z uczestników podbiegł do prowadzącego, dziennikarza Grzegorza Miecugowa i kilkakrotnie uderzył go w twarz. Nie rzuca to oczywiście cienia na całość imprezy, bo jak było widać publiczność zareagowała momentalnie bucząc na napastnika, a później przepraszając za jego zachowanie. Pokazuje to, że nie ma tolerancji dla tego typu zachowań. Jak można przeczytać w sieci napastnik jest osobą, która na Wykop.pl pisze o sobie: „Antysocjalista, antykomunista i wolnorynkowiec. Popieram i głosuję na JKM-a”.

Za takie zachowania jest odpowiedzialnych wiele osób, w tym Janusz Korwin-Mikke, który sam nawołuje do „wzięcia kiji  i pogonienia tych złodziei”. Mową nienawiści nie buduje się kapitału politycznego, niektórzy jak widać potrafią „szpanować” tylko agresją. Sprawca zdarzenia powinien ponieść konsekwencje i to ciężkie. Mam nadzieję, że prawo w Polsce jeszcze obowiązuje.