Bajka o Rybaku i Złotej Rybce

o-rybaku-i-zlotej-rybceDawno, dawno temu nad brzegiem jeziora

Stała chatka, a w niej rybak i baba zadziora.

Znęcała się bardzo nad swoim biedakiem,

A był on co prawda skromnym rybakiem.

Pewnego razu wyruszył na łowisko,
Bardzo się natrudził biedaczysko.
Zarzucił sieci w wodne odmęty.
Nic nie złowił, bo ster był pęknięty.

 

Baba mocno zdenerwowana
Wygnała męża z samego rana.
Nie wracaj do domu z pustymi torbami,
Bo będziesz jadł chleb z robakami.

 

Wypłynął na jezioro i sieci zarzucił,
Znowu nic nie złowił i do domu wrócił.
Baba już mocno zbulwersowana
Wygania chłopa z samego rana.

 

Wyruszaj mi prędko na swoje jeziora!
Nie widzisz, żem głodna i mocno chora?!
Znowu wypłynął i zarzucił sieci.
Patrzy, a tam się coś świeci.

 

Jestem złotą rybką, wszystko zrobić ja mogę.
Wypuść mnie, a dam babie i tobie na drogę.
Wypuścił rybak w wodne odmęty,
Nie wierzy oczom – jest bardzo przejęty.

 

Rybak mocno przerażony
Prędko wraca do swej żony,
Opowiada babie o swoje przygodzie.
Leć prędko może jeszcze jest w wodzie!

 

Proś rybkę o pralkę i nowe koryta,
No i najeść się muszę także do syta.
Stoi rybak na brzegu jeziora,
Woła do rybki, że baba się chora.

 

Rybko złota, czy prosić cię o coś mogę?
Butów nie mam na swoją nogę,
Baba mnie dręczy i coś bardziej jest chora,
A u nas nie ma nawet znachora…

 

Rybka mu rzekła w te ludzkie głosy,
Wracaj do domu, baba zdrowa, a ty nie bosy.
Baba już patrzeć nie może na jedzenie,
Może przestanie te swoje biadolenie.

 

Wraca rybak do domu z pustymi torbami,
A baba okłada go pięściami i kijami.
Sama do syta najedzona, aż brzuch wydęty,
Ponownie wygania nad wodne odmęty.

 

Rybak znowu staje na wysokiej skarpie,
Woła rybkę i sieci mocno szarpie.
Rybko – baba chce nowe meble i nowe łodzie
Oraz służbę i piękny zamek w ogrodzie.

 

Rybka spełniła te babskie życzenia,
A baba nie przestała swego biadolenia.
Pozostało mi jeszcze jedno życzenie,
A przestanę już prosić rybkę o jedzenie.

 

Rybka musi też dla mnie służyć,
Sprawić też, żeby życie moje wydłużyć.
Proś też rybkę o kopalnię złota,
Bo i na to przyszła mi ochota.

 

Baba wszystkich sposobów się chwyta,
Bo dorwała się do koryta
I żeby zniszczyć swego starego,
Wykończyć go i znaleźć sobie nowego.

 

Ale rybka już nie wytrzymała,
Zniszczyła wszystko co im dała.
Baba i rybak jest bardzo przejęty,
A rybka odpłynęła już w wodne odmęty.

 

Siedzi teraz baba na kanapie,
Biedna, skromna i po głowie się drapie.
Żałuje wszystkiego co zrobiła,
Myśli – chyba mi na starość palma odbiła.

 

Próbuje jeszcze baba rybaka zmusić,
Żeby poszedł i rybkę ponownie skusił,
żeby wróciła i posłuchała,
Ale rybka odpłynęła i tylko ogon pokazała.

 

Morał z bajki dobrze znamy,
Nie żądajmy więcej niż już mamy.
Duża ilość jest nie zdrowa,
Trzeba uczciwe życie rozpocząć od nowa.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.