Demokracja wyklikana

Na początku chciałbym podziękować wszystkim, którzy oddali na mnie głosy w prawyborach na lidera listy Demokracji Bezpośredniej do Parlamentu Europejskiego. Uzyskaliśmy ponad 5% poparcia, co uważam jest wynikiem pozytywnym. Dlaczego pozytywnym? O tym za chwilę.

Listy DB miały być obywatelskie, mieli z nich startować obywatele, a nie kandydaci za którymi stają partie. „Jedynki” miały być oddane obywatelom. Co z tego wyszło? Prawie wszyscy kandydaci listy DB do Parlamentu Europejskiego to osoby z nadania politycznego. Ot takaja u nas diemakratija. Miałem nadzieję, że ta lista będzie naprawdę obywatelska, dlatego zgodziłem się kandydować, tymczasem wystawienie przez Partię Libertariańską i Demokrację Bezpośrednią, a nawet Polską Partię Piratów kontrkandydatów do obywateli uważam za nie poważne, gdy deklaruje się obywatelskość list. Naprawdę w końcu uwierzyłem politykom i mogę powiedzieć otwarcie: zawiodłem się!

Teraz jasne wydaje się, że w przypadku, gdy startowali kandydaci dwóch formacji tworzących komitet wyborczy nie miałem szans wraz z innym kandydatem obywatelskim – Krzysztofem Kmieciem, który uzyskał 2%, uzyskać zwycięstwo. 5% uważam za kredyt zaufania do mojej osoby. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie zależało mi tak bardzo na tym miejscu, by teraz żalić się, że nie zostałem wybrany. Gdybym był łakomy na władzę siedziałbym gdzieś teraz w jakimś urzędzie i ślepo wykonywał polecenia swojego szefa. Ja naprawdę w końcu komuś uwierzyłem, że można inaczej prowadzić politykę, inaczej patrzeć na ludzi. Zawiodłem się… Oczywiście w trakcie tych wyborów poznałem wielu wspaniałych ludzi, którym zależy na szerzeniu demokracji bezpośredniej. Jednak coś zawiodło, gdzieś był błąd, widać, że jest co robić w przyszłości.

Bez wahania mogę nazwać narodzenie się nowej demokracji – demokracji wyklikanej.