Odnowa powiatu

7 października oficjalnie zakończyliśmy rejestrację kandydatów na radnychDrodzy Państwo! Chciałbym zakomunikować, że do dnia 7 października Komitet Wyborczy Wyborców Odnowa zarejestrował listy kandydatów na radnych w trzech powiatach na terenie woj. pomorskiego. Pod naszym szyldem wystartują kandydaci z powiatu kwidzyńskiego, sztumskiego oraz malborskiego.

Odnowa zgodnie z obietnica wystartuje w wyborach do Rady Powiatu Kwidzyńskiego. Udało nam się zarejestrować listy kandydatów w okręgu 1. (Miasto Kwidzyn), 2. (Miasto i Gmina Prabuty) oraz 4. (Gmina Ryjewo z Gminą Kwidzyn). Kwidzyńską listę do powiatu będzie otwierać Elżbieta Senderek, na drugim zaś miejscu wystartuje Paweł Zieliński, a na ostatnim Monika Krzeszowska. Zwrócę tutaj uwagę na fakt, że w Kwidzynie Odnowa postawiła na kobiety. Naszą listę otwiera i zamyka kobieta co jest wyjściem na przeciw ideom, że kobiety powinny mieć większy udział w polityce.

Numerem jeden na prabuckiej liście do Rady Powiatu będę ja. Uległem tutaj namowom pewnych środowisk, które przekonywały mnie, że jako przewodniczący komitetu powinienem poprowadzić całą listę do zwycięstwa. Mam nadzieję, że podołam temu zadaniu i nie zawiodę. Z drugiego miejsca wystartuje Julia Suchomska z Trumiejek. Jest to wyciągnięta ręka Odnowy do mieszkańców terenów wiejskich naszej gminy, którzy nigdy nie mogli głosować na przedstawiciela wsi. Wszyscy kandydaci do Rady Powiatu Kwidzyńskiego zawsze byli z miasta (poza jednym wyjątkiem w 2010 r.), tym samym problemy wsi zawsze schodził na boczne tory. Ta kandydatura na tak wysokim miejscu pokazuje, że w tych wyborach o mieszkańców wsi szczególnie się upomnimy.

Kolejną osobą startującą z Odnowy z okręgu prabuckiego będzie pielęgniarka Ewa Szkutnik. Niezwykle pozytywna i energiczna osoba, która jest specjalistką do spraw zdrowia. Tutaj też można spodziewać się zależności pomiędzy tą kandydaturą, a późniejszymi naszymi tezami programowymi. Nasz program poruszy sprawę służby zdrowia w odniesieniu oczywiście do naszego powiatu. Z kolejnych miejsc wystartuje Jan Kubic oraz Barbara Dworaczek. Listę do powiatu zamknie Marek Przywitowski, prabucki weterynarz.

W ostatnim okręgu (gm. Ryjewo i gm. Kwidzyn) w którym Odnowa zarejestrowała listę kandydatów do Rady Powiatu, na pierwszym miejscu wystartuje Krzysztof Zelmański. Za nim znajdą się takie osoby jak Anna Kiliszek oraz Mariola Łęgowska. Listę zamknie Andrzej Szych. Tak będzie wyglądała lista do Rady Powiatu Kwidzyńskiego. Pełną listę kandydatów można znaleźć tutaj (klik!)

Największym jednak zaskoczeniem są kandydaci do Rady Miejskiej w Prabutach. Zgodnie z medialnymi doniesieniami na naszych listach znalazł się obecny prabucki radny. Postaci tej nie trzeba chyba przedstawiać, jest to osoba świetnie mieszkańcom naszej gminy znana, wybitny polityk, wspaniały społecznik, któremu naprawdę zależy na tym, aby ten rejon się rozwijał, aby ludziom żyło się tutaj lepiej, przyjemniej, łatwiej. Mili Państwo z nieskrywaną radością chciałbym oznajmić, że z Odnowy zgodził się kandydować radny Stanisław Anders. Wystartuje on w okręgu 14. (Kołodzieje, Pilichowo, Gilwa i okolice). Pełną listę kandydatów do Rady Miejskiej w Prabutach można znaleźć tutaj(klik!). Ich sylwetki są dobrze znane, są to osoby, które zmienią tę gminę na lepsze. Większość z nich startuje pierwszy raz w wyborach. Są dobrze przygotowani, znają problemy mieszkańców, ale znają też wszystkie realia tej gminy oraz jej potencjał.

Szczegółowe informacje o kandydatach oraz program komitetu znajdą się już niedługo na naszej stronie internetowej odnowa.jimdo.pl .

Wierzę, że z tymi kandydatami Odnowa osiągnie sukces. I choć powstawaliśmy miesiąc temu, to nikt nie spodziewał się, że tak naprawdę w ciągu jednego miesiąca uda znaleźć się tylu kandydatów do powiatu, do gminy. Nikt nie przypuszczał, że wystartujemy w Kwidzynie, czy w Ryjewie, że zbierzemy podpisy pod tymi listami. Nikomu nie przeszło przez myśl, by powiedzieć, że Odnowa wystawi 13 kandydatów do Rady Miejskiej w Prabutach. Jednak to co niektórym naszym przeciwnikom politycznym śniło się jako koszmar, stało się rzeczywistością. Powstał wreszcie prawdziwie bezpartyjny i obywatelski komitet, który nie ogranicza się do skali gminy, ale wychodzi poza te granice i startuje w prawie całym powiecie, a także wysuwa kandydatury w sąsiednich powiatach. Czegoś takiego w powiecie kwidzyńskim jeszcze nie było! A siłą Odnowy jest to, że żaden nasz kandydat nie należy do partii politycznej.

Wierzę, że damy radę i odpartyjnimy ten powiat! Bo temu powiatowi po prostu potrzebna jest ODNOWA.

Sondażowy potop kłamstw

5KqARhQaWybory do Parlamentu Europejskiego już dawno za nami, ja niestety cierpiałem na brak czasu, stąd mój wpis o nich pojawia się dopiero teraz. Te wybory miały być sprawdzianem dla „prognozowni” jaką założyliśmy kilka tygodni temu. Był to manifest przeciwko zakłamanym i manipulacyjnym sondażowniom. Obiecałem, że będziemy najlepsi, że najlepiej przepowiemy wyniki wyborów, choć prawie wszyscy się wtedy z nas śmiali i krytykowali na metodologię. Jaki efekt po wyborach? Nikt się już z nas nie śmieje, krytyki za metodologię nie słychać, zupełnie, jakby nas nie było. Ale my jesteśmy, więc jest inny powód tej ciszy. A powodem do takiej ciszy, jest wielki sukces jaki odniosły Polskie Prognozy Wyborcze w tych wyborach. Najlepiej w całej Polsce przepowiedzieliśmy wyniki majowych wyborów do PE! Wyprzedziliśmy tak „renomowane” ośrodki badań jak: Millward Brown, Homo Homini, TNS Polska, czy CBOS.

Tak, to właśnie my w tych wyborach odnieśliśmy niewiarygodny sukces. Nie partie polityczne, nie kandydaci, nie elity, a właśnie PPW. Na poniższej grafice widać jak mocno zmietliśmy konkurencję :) Mam nadzieję, że te wybory są nauczką i nauczą obywateli, że nie warto ufać tym „profesjonalnym” sondażowniom, a raczej „bandzie czworga” polskich sondaży, których jedynym zadaniem jest manipulowanie społeczeństwem. 25 maja nastąpił sondażowy potop kłamstw.

Porównanie błędów statystycznych

Mam dość!

http://r-scale-e4.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p107/v/a60937eba57758ed45b6d3e91e8659f3/412704f4-c00d-11e3-9b07-0025b511229e/S/006.jpg?type=1&srcmode=3&srcx=1/2&srcy=0/1&srcw=400&srch=247&dstw=400&dsth=247Jak każdy zapewne zauważył trwa kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego. Politycy prężnie pracują na poparcie i obserwują słupki sondażowe. To właśnie o tych sondażach jest dzisiejszy wpis. W mediach pojawiają się różnego rodzaju badania opinii społecznej, które całkowicie się ze sobą mijają. Dajmy na to sondaż Millward Brown opublikowany 10 kwietnia i sondaż CBOS opublikowany tego samego dnia. Oto najbardziej skrajne wyniki tych sondaży: Prawo i Sprawiedliwość – 29% (MB) i 21% (CBOS) oraz Twój Ruch – 7% (MB) i 1% (CBOS). Coś tu nie gra, prawda? Rozumiem, gdy w sondażach kilku pracowni różnice dla poszczególnych formacji wynoszą te 1-3 p.p., ale 6, czy 8 punktów procentowych?! Szczególnie razi tutaj poparcie dla Twojego Ruchu. To jednak różnica, czy partia ma 1%, czy 7%… w końcu to 7 razy więcej.

A oto jak waha się poparcie dla poszczególnych partii w sondażach (krajowych, nie do PE) różnych pracowni z ostatnich dni: PiS – 21-32%, PO 26-31%, SLD 7-13%, PSL 5-7%, TR 1-7%, KNP 2-6%, PRJG 1-3% i SPZZ 1-3%. Takich wyników chyba nie powinno być! Czy to manipulacja sondażowni, czy brak ekspertów i nieudolność w przeprowadzaniu takich badań? Odpowiedź chciałbym uzyskać od wszystkich instytutów przeprowadzających badania preferencji partyjnych.

Idąc na przeciw sondażom, wszystkim instytutom przeprowadzającym te badania podjąłem decyzję o własnym przeprowadzaniu prognoz wyborczych. Będę je robił sam wraz z pomocą osób, które zgłoszą do się mnie mailowo. Nie będzie to dzwonienie do ludzi i pytanie na kogo zagłosują, prognozy będą oparte głównie na obserwacjach życia politycznego, rozgłosie, czy przemilczeniu niektórych spraw, listach kandydatów do PE, wpadkach niektórych polityków i wszystkim innym co związane z polityką bieżącą. Tym samym rzucam wyzwanie sondażowniom i mówię: zobaczymy czyje wyniki będą trafniejsze w wyborach! Jestem pewien, że niejeden „renomowany” i „znany” instytut przeprowadzi sondaże gorzej ode mnie i ich wyniki sondażowe miną się z wynikami wyborów. Będzie to niewątpliwie ośmieszenie sondażowni, które uważają się za poważne i które pobierają ogromne pieniądze za swoje badania. Ośmieszy je grupa osób, która nie będzie dysponowała nawet jedną złotówką i która będzie opierała się jedynie na tym co zobaczą w TV, usłyszą w radiu, przeczytają na portalach internetowych. I jestem pewien, że nasze prognozy i tak będą lepsze mimo takich metod badawczych!

Sondażownie drżyjcie!

 

Osoby chętne do współpracy, proszę pisać na maila: wladekprabuty@interia.pl

Koalicja zgotowała sześciolatkom ten los

To co wydarzyło się dziś w Sejmie przechodzi ludzkie pojęcie. Wyrzucono milion podpisów do kosza dzięki głosom PO-PSL. W sprawie sześciolatków przytaczane są przez rząd takie argumenty jak: „bo na zachodzie tak mają”. A ja odpowiem: „a na zachodzie kradną” i co to znaczy, że my też mamy kraść?! Co to za moda, by wzorować się tylko i wyłącznie na nieokreślonym geograficznie „zachodzie”? Polska też jest na zachodzie, na zachód od Ukrainy, Białorusi, Rosji i Japonii także.

W mediach pojawiały się niedawno reklamy, oczywiście ministerstwa edukacji, które mówiły, że 90 parę procent (nie pamiętam dokładnie, bo manipulacji nie zapamiętuję, bo jest to zbyteczne) chce, by ich dzieci poszły do szkoły szybciej niż obecnie. Szkoda, że nie zauważono tej gwiazdeczki na górze, która niczym kruczek w umowach kredytowych się na nas czaiła. Oczywiście pod spodem coś było napisane, ale któż dowie się co, jeśli czcionka była pisana 3 bądź 4?

Jeśli nasz wspaniałomyślny rząd chce, by 6-latki poszły do szkół tak jak na tym mitycznym „zachodzie”, to niech przygotuje takie same warunki jak w Niemczech, czy Francji! Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony proponuje nie puszczać swoich pociech do szkół. Jeśli potrzeba buntu, by w końcu ktoś pomyślał logicznie (a jak widać nie często się to zdarza naszemu rządowi) to niech ten bunt się pojawi. Niech ludzie wyjdą na ulice, bo co to za państwo, co to za władza, która działa przeciw obywatelom Rzeczypospolitej?!

Osoby, które dziś zagłosowały za referendum w tej sprawy mogły zostać wyrzucone z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Kto okazał się ludzki z klubu Stronnictwa? Eugeniusz Kłopotek i Andrzej Dąbrowski – tych dwóch panów powiedziało „nie” dyscyplinie partyjnej. I co się z nimi stało? Dostaną kary! Tegośmy się doczekali po 20 latach wolnej Polski, by osoby, które zagłosują z własnym sumieniem były za to karane. Doszedłem do wniosku, że partie (nie wszystkie, zawsze zdarzają się wyjątki) traktują ludzi jak numerki. „Dostaniesz jedynkę, wejdziesz do Sejmu, ale głosujesz tak jak my chcemy.” To jest patologia z którą powinniśmy walczyć. Niech zalążkiem zmian będzie postawa Kłopotka i Dąbrowskiego z czego inni posłowie powinni brać przykład.

Wielki szacun dla tych dwóch posłów, którzy mimo upomnień, zastraszeń, nie ugięli się.

Wszyscy przegrali, bo wszyscy wygrali – referendum w Warszawie

Referendum w Warszawie można opisać prosto: przegrali wszyscy, bo wszyscy wygrali. A dokładniej każdy sądzi, że wygrał, ale inni sądzą, że konkurencja przegrała. Teraz zapowiadana wcześniej na TT analiza.

 

Przegrani:

PO: Warszawiacy dali dużą czerwoną kartkę dla Platformy. 95% za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz zdziwiło nawet mnie, szczególnie, że frekwencja wyniosła blisko 26%. To jasno pokazuje, że większość warszawiaków jest przeciwko PO i możliwe jest, że partia rządząca za rok straci Warszawę -  o ile pojawi się kandydat pokroju chociażby Ryszarda Kalisza, ale i w tym wypadku potrzebna jest jedność całej centrolewicy, bo wystawienie 3-4 kandydatów z lewicy mocno podzieli głosy.

PiS: Partia rzuciła wszystkie twarze, wydano ogromne sumy pieniędzy na kampanię, pojawił się nawet prof. Gliński (jako przyszły prezydent Warszawy, a może prezydent techniczny ;)). I co do dało? 26-procentową frekwencję, a wszystko przez głupotę jaką PiS zrobił w ostatnich dniach kampanii, czyli „godzinę W” za którą głową oczywiście zapłaci rzecznik prasowy Adam Hofman. Sprawa wyrzucenia powinna odbyć się na dniach.

TR: Twój Ruch bez wątpienia również przegrał referendum, w końcu był jednym z jego inicjatorów. Jedyny plus porażki to to, że partia nie skompromitowała się tak jak Prawo i Sprawiedliwość.

SLD: Sojusz stracił na referendum najwięcej. Wykazał się lojalnością wobec PO, widać, że przebiera nogami do rządu i koalicji. W Warszawie zauważalne było zawiązanie nieformalnej koalicji PO-SLD. Wizerunek Sojuszu legł w gruzach, Twitter aż huczał od krytyki działań tego ugrupowania, a działacze nie nadążyli odpierać ataków. Działania, które lewica podjęła w ostatnich dniach obniżą im poparcie w okolicach 10%. Czy warto było poświęcać się aż tak dla przyszłego koalicjanta?

 

Wygrani:

PO: Ugrupowanie obroniło swoją prezydent – „nie idźcie głosować” dało zasłużone efekty. Ale czy była to postawa obywatelska tak jak PO ma w nazwie? Oczywiście, że nie, ale jak widać polityka rządzi się takimi prawami. Nie wszystko musi być fair, ale ważne, aby skutek był zadowalający. W tym wypadku jest, choć wizerunek trochę ucierpiał.

PiS: Mimo nieważności referendum formacja Kaczyńskiego zmobilizowała elektorat i gdyby nie postawa SLD Prawo i Sprawiedliwość wykopałoby ze stanowiska HGW. To oni w tej rozgrywce mieli najwięcej do powiedzenia i powiedzieli: „idźcie i głosujcie za odwołaniem”. Teraz mogą zarzucać Platformie, że są bardziej obywatelscy od niej, bo namawiają do głosowania i tym samym podwyższają frekwencję. To mocny argument.

TR: Twój Ruch ma teraz SLD wystawione na tacy i pocięte na kawałki, zależy tylko czy dobrze podejdzie do tej kolacji i czy dużo zdąży skonsumować, zanim ten pocięty śledź ucieknie. TR może zarzucać Sojuszowi pchanie się do koalicji z PO, rozmowy z tą partią. Już formacja Millera nie będzie mogła zarzucić „palikotowcom” głosowania ramię w ramię z PO (jak to było z podwyższeniem wieku emerytalnego).

SLD: „Sldowcy” wykazali się lojalnością wobec partii rządzącej i zapewne dostaną z tego powodu jakieś profity. Czy będzie to stanowisko wiceprezydenta Warszawy, czy wejście w koalicję na dogodnych warunkach – tego nie wiem, ale „coś” SLD na pewno dostanie od PO. Tusk nie pozostanie dłużny.

Prywatyzacja „nie”, ale… – SLD w akcji

Leszek Miller odwiedził przedwczoraj Kwidzyn, gdzie rozmawiał z dziennikarzami, później rolnikami i na końcu mieszkańcami miasta. Jakież było moje ździwienie, gdy obok lidera SLD zobaczyłem przewodniczącego rady wojewódzkiej pomorskiego Sojuszu, czyli Jerzego Śniega. Nie ździwił mnie oczywiście widok samego Śniega, który jest zresztą z Kwidzyna, ale widok tych panów razem. Czyżby Miller nie baczył z kim się fotografuje? Niektórzy nie są wtajemniczeni więc trzeba tutaj słów wstępu. Otóż to między innymi Jerzy Śnieg – przewodniczący Rady Powiatu, koalicjant Platformy Obywatelskiej w radzie, jest odpowiedzialny na prywatyzację kwidzyńskiego szpitala. SLD z tego co pamietam od zawsze mówiło stanowcze „nie” prywatyzacji szpitali. Porównując kwidzyński SLD, do krajowego nie można nie zauważyć, że Sojusz łamie swój program wyborczy! Dziwi mnie, że był premier nie wyciągną konsekwencji wobec radnych swojej formacji w terenie. Milczenie w tej sprawie oznacza zgodę na prywatyzację, a wyciągnięcie tej sprawy w kampanii wyborczej chociażby parlamentarnej może znacząco wpłynąć na wynik wyborów. Polityka jaką prowadzi dziś ugrupowanie z 25 szablami w sejmie jest niezrozumiałe. To zwykł populizm głosić hasła przypadające do gustu wyborcom, a później diametralnie zmieniać zdanie.

Mówiąc o SLD warto zauważyć, że formacja traci poparcie. Być może to efekt „nowości” Palikota i zatrzymaniu spadku przez Platformę, która pozbyła się Gowina? Obecnie lewica notuje rezultaty: 10% (MB), 10% (CBOS), 14% (TNS Polska) i 13% (HH), a jeszcze niedawno SLD zmierzało do 20%.

Dziwne, że premier Miller chce być kojarzony z prywatyzacją szpitali… Warto zapytać się jasno i wprost: Sojuszu, dokąd zmierzasz?

Półmetek końca

Tak jak pisałem wcześniej PO upada, ale o tym później. Na początek komentarz do nieoficjalnych wyników wyborów z Platformie. Nie można zaprzeczyć, że około 20% poparcia dla Jarosława Gowina jest jego osobistym sukcesem. Premier i jego stronnicy mylili się, że Gowin przekonuje do siebie wyborców, ale nie członków partii. To było zagranie polegające na pokazywaniu jego ludzkiego oblicza w mediach. Członkowie PO zobaczyli i przekonali się do niego. Zacisnęli zęby i powiedzieli: „tylko ona wybawi nas z kryzysu”. Teraz rozpad partii trzech tenorów jest nieunikniony. Widać podział i on się niedługo rozwiąże, Gowin czuje teraz mocny grunt pod nogami, biegł po jeziorze, ale spotkał na swojej drodze małą wysepkę na której osiadł. Premier również biegł po tej wodzie i również trafił na wyspę, ogromną z wygodami jakimi jest szefowanie partii rządzącej. Tylko, że Tusk nie zobaczył wulkanu który znajduje się na jego wyspie i który właśnie wybucha. Tak można opisać zwycięstwo premiera z Sopotu w tej rozgrywce.

Sprawdzi się zapewne moja prognoza, która mówi, że do wakacjach Platforma zostanie wyprzedzona przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, potwierdza to również wczorajszy sondaż w którym PO notuje bardzo słabe rezultaty – 22 proc., podczas gdy SLD - 16 proc. To już półmetek końca partii, która zdobywała nawet 44% poparcia społecznego (wybory do PE w 2009 roku).

Raz, dwa, trzy! Platforma poleci

Upadek PO jest jak widać bliski, pokazały to oczywiście „taśmy Tuska”. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że ugrupowanie nie dzieli się już na zwolenników i przeciwników premiera z Sopotu, ale również na mniejsze, bardzo małe grupki osób, które grają „na siebie”. Nie ważny jest interes całej partii, a jedynie tych paryjnych dołów. To w obliczu spadku sondażowego Platformy, ostrej wymiany zdań pomiędzy Gowinem, a Tuskiem jest dla frakcji rządzącej strzałem w oba kolana. Tak było z AWSem i SLD również. Tam nie pojawił się ratownik, który podał pomocną dłoń i wsadził do karetki. Jeśli przy Platformie Obywatelskiej też nie pojawi się pomocna dłoń, ugrupowanie niegdyś z ponad czterdziestoprocentowym poparciem upadnie, a na jej miejscu wyrośnie kilka liberalnych partyjek. Działacze przeniosą się do graczy, którzy po spadku PO będą się liczyć, czyli SLD, Ruch Palikota, stowarzyszenia Wiplera i może nawet do partia Gowina.

 

Szala goryczy może przelać się po wakacjach, gdy wszystkie partie zaczną działać, a PO jak zwykle zresztą nie będzie miało na siebie pomysłu. Moment krytyczny Platforma Tuska osiągnie, kiedy stanie się trzecią siłą w sondażach, wyprzedzane przez Sojusz Leszka Millera. Wtedy jacht „platformersów” (jak powiedzieliby to politycy w kuluarach) zatonie w okolice sześciu, może dziesięciu procent.

Spadek, czyli wzrost notowań

Na stronie wp.pl można zobaczyć sondaż w którym nie wiadomo o co chodzi. A dokładniej według autora PiS spadł o 1 punkt procentowy, ale później możemy przeczytać, że poparcie dla partii jest bez zmian. Dalej: PO wzrosło o 1 punkt, ale również spadło o 1 punkt. Po trzecie: SLD na początku tekstu spadło o 2 p.p., ale przeglądając grafikę widzimy spadek o 1 p.p. Notowania Polskiego Stronnictwa Ludowego nie zmieniły się, po to, by na końcu tekstu spaść o 2 punkty. Ostatni „smaczek” to wzrost Solidarnej Polski o 1 p.p. i jednoczeście spadek o tyle samo punktów.

Nie tchnięte zostały notowania Ruchu Palikota. Tutaj autorzy nie pomylili się nawet o 1%.